Newsletter

Wydarzenia i szkolenia

Problemy z ruchem do przodu

Materiały » Problemy z ruchem do przodu

Ospałość, brak reakcji na łydkę, niechęć do ruchu naprzód nawet podczas prowadzenia w ręku. Co możemy zrobić, na co zwracać uwagę, by w naszego „śpiącego” konia tchnąć trochę więcej życia?

Przede wszystkim, tak jak w przypadku wszystkich innych problemów, musimy zacząć od wyeliminowania przyczyn mogących leżeć w ciele konia.

🧐Czy nie odczuwa on gdzieś bólu lub dyskomfortu?
🧐Czy któreś z mięśni nie są permanentnie nadwyrężone?
🧐Czy nie daje o sobie znać stara powracająca wciąż kontuzja?
🧐Czy na pewno siodło jest dobrze dopasowane?
🧐Czy ostre krawędzie zębów nie ranią przypadkiem wnętrza pyska konia?
🧐Czy kopyta nie są bolesne lub mają wrażliwe podeszwy i dlatego koń odmawia ruchu naprzód lub skoku przez przeszkodę?
🧐A może... problemy metaboliczne...

🌺Konie, tak samo jak ludzie miewają bóle głowy i często cierpią na chorobę wrzodową... Ból i dyskomfort mogą być również spowodowane brakiem równowagi jeźdźca, twardą szarpiącą ręką, ciężkim dosiadem, inwazyjnymi technikami szkoleniowymi takimi jak rollkur, lub sprzętami pomocniczymi jak czarna wodza czy wypinacze, które zmuszają konia do utrzymywania jednej pozycji szyi przez dłuższy czas, bez możliwości zrelaksowania mięśni.

🌺Możliwych przyczyn odczuwanego przez konia dyskomfortu lub bólu jest mnóstwo!

🌺Konie nie potrafią mówić w naszym języku, by powiedzieć nam jasno, czy coś im dolega. Cierpią w milczeniu. Nieraz jedynym sposobem, by pokazać nam, że coś jest nie tak z ich ciałem, jest odmowa tego, o co je prosimy. Są konie, które w reakcji na ból coraz bardziej przyspieszają lub podejmują walkę (ponoszenie, stawanie dęba, odsadzanie się na lonży, brykanie). Inne wręcz odwrotnie - odmawiają wykonywania pewnych ćwiczeń, coraz bardziej gasną lub po prostu się zatrzymują i w ogóle przygasa w nich chęć do ruchu naprzód. Zanim zatem obarczymy winą końską psychikę i charakter, popatrzmy, co próbuje pokazać nam koń swoim zachowaniem – bo to często jego jedyna droga komunikacji z nami.

Dopiero, gdy mamy pewność, że zadbaliśmy o komfort fizyczny naszego konia, możemy zacząć układać plan pracy pod kątem jego psychiki – plan, mający na celu zachęcenie i otwarcie konia na ruch do przodu.

🐴O CZYM WARTO PAMIĘTAĆ?🐴

Ponieważ konie to wrażliwe, mądre istoty z indywidualnymi osobowościami i potrzebami, nie ma sztywnych uniwersalnych zasad, które w 100% będą działały dla każdego z nich. Czasem sprawdzają się różne zaskakujące nieraz rozwiązania 😊 Czasem zasada, że “Zawsze warto pamiętać o...” dla danego konia się nie sprawdza i w jego przypadku lepiej działa odstępstwo od reguły. Praca z takim koniem wymaga mądrości, elastycznego myślenia, a czasem popełnienia kilku błędów zanim znajdziemy drogę właśnie do niego.

💎💎💎 Poniżej kilka podpowiedzi, które dla mnie sprawdzają się najczęściej:

🍀🍀🍀Pamiętaj, że ćwiczenie impulsu i energicznego poruszania się ma miejsce cały czas, gdy jesteś z koniem. Nie wystarczy zatem, że będziesz prosić o nie na jeździe lub na lonży. Już w trakcie prowadzenia konia w ręku, nawet podczas sprowadzania z padoku, poproś, by koń szedł obok ciebie na luźnym uwiązie, a nie pozostawał z tyłu, podczas, gdy ty go ciągniesz. Co więcej, nie ruszaj, jeśli koń nie jest gotów, by ruszyć z tobą. Gdy stoisz obok niego i szykujesz się właśnie do zrobienia pierwszego kroku, upewnij się, że koń podąży. Możesz nawet w tym momencie pomóc mu pukając go lekko bacikiem po zadzie. Będzie to dużo lepsze niż ciągnięcie go za głowę.

🍀🍀🍀Podczas jazdy pamiętaj - że wszystkie ciasne łuki, wolty i małe koła zmniejszają chęć konia do ruchu naprzód, a wszystkie łagodne łuki, a przede wszystkim jazda po długich linach prostych zachęcają go do tego. Dlatego najlepszym lekarstwem dla konia, który stracił chęć do ruchu, jest
PRACA W TERENIE❗️❗️❗️
Jest to nie tylko o wiele ciekawsze środowisko, co już samo w sobie działa na konia ożywiająco, ale to właśnie w terenie jest dużo prostych i wijących się łagodnymi łukami ścieżek, które zachęcają konia do ruchu naprzód. Z punktu widzenia wielu koni - kręcenie nieskończonych figur na ujeżdżalni jest bezsensowne i ciężko odmówić im racji 😉

Jeśli masz potrzebę pracy na maneżu, poćwiczenia jakiegoś elementu, poszukaj w terenie równiej łąki, nieużytku czy luźno rosnącego lasku, by tam przez chwilę pojeździć.

🍀🍀🍀Nie próbuj pracować od razu nad wszystkim naraz. Jednym z podstawowych błędów popełnianych w pracy końmi, które utraciły chęć do ruchu, jest próba kontrolowania od razu wszystkich elementów jednocześnie - gdy jeździec próbuje nie tylko utrzymać energiczny i rytmiczny chód, ale również pracować nad jazdą w ustawieniu oraz kontrolować precyzję figur po których jeździ. Wiem, że są to bardzo ważne elementy jazdy, ale przy braku chęci do ruchu ze strony konia, jest to dla jeźdźca (i konia również) prawdziwa męczarnia, a w dodatku mało efektywna. Żeby móc pracować nad ciałem konia, nad jego ustawieniem, wygięciem, precyzyjnym kierunkiem ruchu itd., musimy mieć w nim najpierw jakąś ENERGIĘ❗️, którą będziemy mogli operować. Jeśli w koniu nie ma życia, nie próbujmy od razu wymagać, by pracował dla nas w sposób perfekcyjny. Pozwólmy mu trzymać głowę tak jak chce, bez zbytniej ingerencji naszej ręki czy jakichś sztucznych pomocy typu wypinacze i pozwólmy mu poruszać się przez JAKIŚ CZAS trochę mniej precyzyjnie. Będzie to oczywiście OKRES PRZEJŚCIOWY do dalszej bardziej dokładnej jazdy. W tym okresie przejściowym skupmy się na NAJWAŻNIEJSZYM❗️ ze wszystkich elementów – na pracy nad impulsem i energią ruchu. Dopiero, gdy koń się „obudzi” i będziemy w stanie jechać na nim bez załamania rytmu swobodnie przez jakiś czas w wybranym chodzie, możemy pomyśleć o bardziej precyzyjnym kontrolowaniu jego ciała, delikatnym wejściu na kontakt i ustawianiu jego głowy. Inaczej, wszystkie te zabiegi wykonane zbyt wcześnie, stłumią jego i tak niewielką chęć do ruchu naprzód.

🍀🍀🍀Podczas pracy pilnuj przede wszystkim samego siebie, by natychmiastowym odpuszczeniem wzmacniać każde ożywienie kroku przez konia, czy to podczas pracy z ziemi czy pod siodłem. Na początku może cię zadowolić nawet jeden dobry krok. Koniecznie pamiętaj też o chwaleniu, docenianiu, nagradzaniu❗️❗️❗️ – dobrym słowem, autentycznym uznaniem dla konia, głaskaniem, drapaniem (nie klepaniem 😊) i oczywiście smakołykami.

🍀🍀🍀Gdy w odpowiedzi na twój sygnał, ospały zwykle koń zareaguje gwałtowniejszym niż oczekiwałeś przyspieszeniem, ABSOLUTNIE❗️❗️❗️ NIE PRZYTRZYMUJ WODZY i nie próbuj go zwolnić w żaden inny sposób. Niektóre konie przyspieszają płynnie, inne czymś w rodzaju „zrywu”. Ich jeźdźcy tracą wtedy na chwilę pewność siebie zaskoczeni tą nagłą energią ruchu i natychmiast przytrzymują wodze, jak by chcieli powiedzieć: oj nie, tak szybko nie chciałem! Niemniej, nawet jeśli nie planowałeś zakłusowania, a to właśnie uczynił koń w odpowiedzi na łydkę i bacik, nie przytrzymuj go!!! Pozwól mu pokłusować kilka kroków aż kłus sam wygaśnie, a koń będzie szedł dalej ożywionym stepem. Twój dosiad może pozostać bardziej pasywny i nie zachęcać konia do kontynuacji kłusa, jednak ręka w ŻADEN❗️ sposób nie powinna karać konia za to, że się dla ciebie postarał. Przytrzymanie za wodze zaraz po tym jak koń przyspieszył, jest dla niego karą. Koń nie od razu rozumie, że nam chodzi akurat o żwawy stęp a nie kłus, a najważniejsze jest to, że zareagował na zmianę energii.

🍀🍀🍀Pilnuj swoich łydek! Jeśli nie będziesz się kontrolować, a łatwo się tu zapomnieć, ospałość konia bardzo wpłynie na pozycję i pracę twoich łydek. U większości osób jeżdżących często na koniach "do pchania" można zaobserwować wiecznie napiętą, przyciśniętą łydkę i zadartą do góry mniej lub bardziej piętę. Osoby te są tak pochłonięte ciągłymi staraniami o ruch, że nawet już tego nie zauważają. Co gorsza, zapominają te łydki rozluźnić, gdy wreszcie choć na krok otrzymują dobrą reakcję ze strony konia. Jest to na dłuższą metę bardzo męczące, a konia znieczula na sygnały dawane łydkami, jeśli wciąż nieprzerwanie je czuje.

🍀🍀🍀Gdy przez jakiś czas pracujesz w terenie i idzie wam już całkiem nieźle, możesz spróbować wreszcie pracy na placu. Jeśli koń ponownie odmawia ruchu do przodu, być może jest jeszcze na to za wcześnie i warto kontynuować jazdę w teren. Dlatego właśnie najlepszym lekarstwem i etapem pośrednim są tu naturalne łąki i nieużytki, do których mamy dostęp w terenie. Możesz spróbować zrobić na nich przystanek podczas jazdy w teren i tam właśnie popracować. Na początku wystarczy nawet 5 minut. Jeśli koń nie straci w tym czasie chęci do ruchu, to mimo pokusy zostania na dłużej, warto pochwalić go obficie i pojechać na dalszą przejażdżkę. Zbudujesz tym samym pozytywny obraz pracy w jednym miejscu, którą stopniowo będziesz mógł wydłużać.

🍀🍀🍀Jeśli to już ten moment i pracujesz również na ujeżdżalni - pracuj krótko i konkretnie. Jest to jeden z trudniejszych warunków do spełnienia dla właścicieli koni ospałych, którzy mają TYLKO JEDNEGO KONIA i chcieliby się “najeździć”. Ciężko jest wtedy zaakceptować fakt, że z perspektywy konia, przynajmniej na obecnym etapie współpracy, najlepiej byłoby, gdyby jazda trwała do 15 do 30 minut. Warto kończyć w momencie, kiedy koń idzie energicznie, reaguje na sygnały, a ty nie musisz go pilnować by nie zgasł. Mnie zdarza się zeskoczyć z konia i po 7 minutach❗️, kiedy nagle czuję, że jest super! Podczas kolejnych jazd koń będzie się starał powtórzyć swoje zachowanie, które doprowadziło go do zasłużonej przerwy w pracy. Jak mówi mądre powiedzenie: "To, na czym zakończymy jazdę jednego dnia, będzie tym, co zaoferuje nam koń jako pierwsze dnia następnego". Jeśli natomiast nie będziesz w stanie się powstrzymać i będziesz przeciągać jazdę do 1h lub dłużej!!! istnieje duże prawdopodobieństwo, że zakończysz w takim momencie, kiedy już będziesz konia pchać i taką właśnie naukę wyniesie on z lekcji. Pilnuj się zatem, by ospałego konia nie zamęczać i nie zanudzać jeszcze bardziej pracą na ujeżdżalni. Jeśli chcesz spędzić z nim więcej czasu, weź go w ręku na spacer czy na trawę, ale nie przedłuż treningu!!! Inaczej ma się rzecz do jazdy w terenie – jeśli widzisz, że koń idzie w terenie chętnie do przodu, jazda może trwać oczywiście odpowiednio dłużej.

🍀🍀🍀Czasem warto rozpocząć pracę na placu od dwóch, trzech dużych okrążeń kłusem na luźnej wodzy. Oczywiście, jeśli nie ma do tego żadnych zdrowotnych przeciwwskazań. Jeśli twój koń jest po jakieś kontuzji, lub stał przedtem długo w boskie, będzie to niewskazane, ale jeśli np. zabierasz go do pracy z padoku, to takie krótkie przekłusowanie na początku jazdy, może być o wiele lepszym sposobem na „obudzenie” konia niż „duszenie” go łydką przez kolejne 15min stępa.

💎💎💎 Na koniec warto przyjrzeć się sobie samemu – czy NA PEWNO❓ jestem gotów by „obudzić” mojego konia? Niektórzy teoretycznie chcieliby, by koń poszedł żwawiej do przodu, ale tak naprawdę obawiają się tego. W reakcjach ich ciała konie odczuwają sprzeczne komunikaty: "chcę i nie chcę". To właśnie te osoby najczęściej przytrzymują szybko wodze w odpowiedzi na gwałtowniejszą reakcję konia na sygnały poganiające. Niektórzy, nawet jeśli nie ciągną za pysk, są tak pełni obaw i tak działają swoim ciałem, że wciąż konia hamują❗️. Warto więc zadać sobie pytanie - na co jestem gotów, czego chcę, by pozostać fair i nie mieszać koniowi w głowie.

Poza komfortem codziennej jazdy, jednym z ważniejszych argumentów przemawiających za obudzeniem naszych „śpiących” koni, jest bezpieczeństwo. Może się bowiem zdarzyć, że takiego konia coś przestraszy i poniesie on nas w sposób absolutne niekontrolowany. Tak bowiem reagują często ospałe na co dzień konie - przyzwyczajone do funkcjonowania na „niskich obrotach”. Gdy coś je wreszcie poruszy, są tak zaskoczone tym nagłym skokiem energii i emocji, że wpadają w 😱panikę😱, a nam ciężko jest zapanować nad sytuacją. Warto zatem ćwiczyć impuls, różne chody i różne tempa na co dzień, by poprzez taki wachlarz doświadczeń budować coraz lepsze porozumienie między nami a koniem na różnych poziomach energii, a w naszym koniu coraz większą pewność siebie. Wtedy wszystkie zaskakujące sytuacje będą dla nas mniej niebezpieczne🛡🛡

Czasem trzeba się mocno postarać i poszukać, żeby znaleźć klucz do takiego zamkniętego w sobie, przygaszonego konia i nie zawsze odpowiedzią jest tylko i wyłącznie "odpowiedni" trening. W sytuacji, gdy konia “melancholijne” nastawienie nie wynika z jego wrodzonego temperamentu, tylko złych doświadczeń z jeździectwem, bo koń stracił wiarę w człowieka, jest smutny lub wręcz ma depresję - najważniejszy będzie czas spędzony z nim – DLA NIEGO i dużo bezwarunkowej miłości.
Polecam wtedy długie spacery w ręku jako najlepsze lekarstwo...
❤️🧡💛💚💙💜